Gdzie zabrać swoją żonę na randkę?

Specjaliści od związków zgodnie twierdzą, że nawet w małżeństwie z długim stażem warto zabrać czasami swoją żonę na randkę. To po prostu bardzo romantyczne, cementujące związek, pozwalające wspaniale się poczuć, tak naprawdę poznać siebie na nowo. Pary chodzące regularnie na randki – chociaż nie może to być zbyt częste, bo nie może nam spowszechnieć, są o wiele bardziej zgodne. Ich miłość jest większa, o wiele rzadziej dochodzi do kłótni, nie wspominając już o rozwodach. Po prostu randkowanie nie musi skończyć się w chwili naszego ślubu!

Taka randka nie musi być jakoś specjalnie innowacyjna, niech to po prostu będzie spotkanie dwóch zakochanych w sobie ludzi w miłym miejscu. Może na przykład w restauracji? Tyle dzisiaj dobrych lokali gastronomicznych, naprawdę warto zarezerwować stolik w jednej z sympatycznych knajpek z dobrym jedzeniem i winem, a potem iść chociażby do kina, teatru bądź po prostu na spacer. Zresztą wyjście do restauracji równie dobrze możemy sobie darować, zwykły spacer także powinien być wspaniały…

Najważniejsza jest romantyczna atmosfera, prawienie swojej żonie komplementów, najzwyczajniej w świecie sprawienie, iż poczuje się jak na pierwszej randce. Czyli nietrudno wywnioskować, iż randki odmładzają małżonków, przyczyniają się do tego, że będziemy czuli się młodsi.

Oczywiście warto czasami zabrać swoją żonę na bardziej niezwykłą randkę, ale nic na siłę. Na przykład wyjazd do jednego z polskich bądź europejskich miast – typowy weekendowy trip, to świetny pomysł. Podróżowanie jest ogólnie wspaniałe, więc będziemy mieli bardzo dużo wspomnień, których nikt nam nie zabierze. W przypadku Polski warto wybrać Wrocław, Kraków, Gdańsk, Toruń czy chociażby Chełmno, niewielkie miasto niedaleko Torunia, które jest nazywane miastem zakochanych. W przypadku zagranicy, wybór jest ogromny, w sumie każde z topowych miast ma mniej bądź bardziej romantyczny charakter. Tylko problem z Wenecją, Paryżem czy Pragą jest taki, że takich ludzi jak my są tam w trakcie doby dziesiątki tysięcy.


intymnosc